Stół

bezpieczeństwo sędziego| sala rozpraw| stół sędziowski| władza sądownicza

Stół

Przy okazji niedawnych ataków na sędziów powrócił temat zapewnienia sędziom bezpieczeństwa, jak również utrzymania porządku na sali sądowej w kontekście coraz częstszych wybryków związanych z próbami wykorzystania procesu dla celów politycznych. Zwrócono uwagę na brak skutecznych środków dyscyplinujących, brak przeszkolenia sędziów w zakresie radzenia sobie z agresywnymi osobami, nieadekwatną ochronę budynków sądowych, a także na ogólne zdziczenie obyczajów politycznych, polegające na tym, że wywieranie nacisków na sąd postrzegane jest jako troska o sprawiedliwość. Ja zaś chciałbym przy tej okazji zwrócić uwagę na pewien szczegół, który pozornie nie ma nic wspólnego z tematem. Porównajmy więc sobie to zdjęcie sali sądowej w jakimś amerykańskim mieście:

  z tym zdjęciem chyba najbardziej znanej polskiej sali sądowej.
  http://1.bp.blogspot.com/-3QfkkaAs1ok/Ub4nM2T8jOI/AAAAAAAAGYc/GvAMwmngJWM/s1600/sala+rozpraw.jpeg

Co to ma wspólnego z obrzucaniem sędziów tortami? Ano, wbrew pozorom, dość dużo. Problem z urządzeniem typowej polskiej sali sądowej polega na tym, iż stół sędziowski jest na tyle niski, że głowa sędziego znajduje się poniżej głowy osoby stojącej przed stołem sędziowskim. Strony, pełnomocnicy, świadkowie patrzą na sędziego z góry, często stojąc dosłownie nad nim, bo w małej sali rozpraw odległość pomiędzy stołem sędziowskim a ławami stron i barierką dla świadka to zaledwie metr lub dwa. Amerykański sędzia siedzi natomiast znacznie wyżej, wyżej niż sekretarz, przysięgli i zdecydowanie wyżej niż strony. Niby drobiazg, niby nic takiego... ale czy na pewno?

Zajmowane przez daną osobę miejsce od zawsze było oznaką jej pozycji w stosunku do innych zebranych osób. Tron władcy umieszczano na podwyższeniu, tak samo stół przy którym podczas wspólnej uczty zasiadali znaczniejsi goście, a rozkazy w czasie bitwy wydawano z wysokości końskiego grzbietu. Odwoływano się w ten sposób do podświadomej reakcji, iż jeżeli ktoś jest wyżej ode mnie, to znaczy, że ma nade mną przewagę i więc muszę się podporządkować. W ten sposób przekazywany był także komunikat, iż ta osoba jest ważniejsza od innych, jej pozycja w ramach tej społeczności jest wyższa niż pozostałych, iż ma ona władzę nad nimi. Niestety przy wyposażaniu sal sądowych zapomniano o tej prostej zasadzie umieszczając sędziego poniżej osób, które winny się podporządkować jego władzy, przez co osoby uczestniczące w rozprawie patrzą na niego z góry. Sędzia w ten sposób zostaje pozbawiony psychologicznej przewagi, co automatycznie pogarsza jego sytuację w razie ewentualnego konfliktu, stawiając go w pozycji obrony, a nie ataku. To zaś może przełożyć się na to, w jaki sposób zareaguje on na naruszenie porządku, jak również na to, jak zareaguje druga strona prowadząc do zaognienia, a nie do rozwiązania konfliktu.

Cały ten problem nie wystąpiłby, gdyby przy urządzaniu sal rozpraw zadbano o stworzenie zewnętrznych oznak pozycji sędziego, w tym o jego właściwe usytuowanie względem innych osób. Można go jednakże rozwiązać w bardzo prosty sposób, to jest poprzez podwyższenie podestu, na którym umieszczony jest stół sędziowski z dzisiejszych 20 do co najmniej 60 cm. Nawet tak niewielka poprawka umieściłaby bowiem głowę sędziego co najmniej na tej samej wysokość co głowa osoby stojącej przed stołem, niwelując negatywny efekt "przewagi" tej osoby nad sędzią. Umieszczenie sędziego w najwyższym punkcie pomieszczenia wyraźnie zaznaczyłoby także, iż to on jest na tej sali rozpraw najważniejszy, bo to on sprawuje w tym miejscu, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, władzę sądowniczą. To zaś przełożyłoby się z pewnością na zmianę zachowania stron postępowania, gdyż - trywializując - znacznie trudniej jest się kłócić "pod górę" niż "z góry". A już na pełno łatwiej będzie skłonić do podporządkowania się osobę, której wydano polecenie ex cathedra, niż osobę, która przechylona nad stołem "wisi" sędziemu nad głową i np domaga się wyjaśnienia jak sąd mógł jej to zrobić.

Skoro jesteśmy przy tym, to warto wskazać także na to, iż podwyższenie stołu sędziowskiego zwiększyłoby także bezpieczeństwo sędziego. Dziś bowiem osoba stojąca przed stołem sędziowskim może z łatwością dosięgnąć sędziego pięścią, czy złapać za włosy, albo rzucić w niego czymkolwiek, co wpadnie jej w ręce. Atakując "z góry" sędziego siedzącego za stołem ma bowiem oczywistą przewagę i siły, i swobody działania. Sędziemu zaś trudno jest uchylić się przed atakiem, gdyż samo wydostanie się z za takiego stołu, to jest odepchnięcie mebla do siedzenia produkcji ZK Rawicz, jest osiągnięciem samym w sobie. Podwyższenie stołu sędziowskiego o te 40 cm zmieniłoby tu wiele - przez taki stół trudniej byłoby się przechylić, a także wskoczyć na niego, a gdyby próbowano czymś rzucać znacznie łatwiej byłoby się za niego schować i czekać na przybycie wezwanych pracowników zakładu pracy chronionej... znaczy pracowników ochrony.

Wszystkie te przeróbki można by wprowadzić bardzo szybko i bardzo tanim kosztem. Na pewno kosztowałoby to znacznie mniej, niż zamontowanie w salach sądowych kamer, czy też wdrożenie któregoś z innych licznych pomysłów na usprawnienie funkcjonowania sądów. Byłaby to w zasadzie bardzo prosta robota stolarska, z wykorzystaniem paru kantówek, kilku blaszanych kątowników i paru płyt OSB, do wykonania przez średnio rozgarniętego budowlańca - cieślę w ciągu jednego dnia. Potrzeba jedynie woli wprowadzenia zmian, bo pieniądze - patrząc na co są wydawane - nie wydają się być problemem. No cóż... może się kiedyś doczekam...
Sub iudice

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.