TK



Niech się święci 4 czerwca

4 czerwca 1989| Europa Środkowo-Wschodnia| Jacek Kaczmarski| komunizm| okrągły stół| Solidarność| Tadeusz Mazowiecki| „karnawał Solidarności”

włącz czytnik
Niech się święci 4 czerwca
4 czerwca 1989 - ulotka wyborcza

Pomysł ustanowienia 4 czerwca świętem państwowym wciąż uchodzi za fantasmagorię.

„O roku ów co minął właśnie w naszym kraju,
roku wielkich nadziej,
średnich urodzajów.”

Taką „inwokacją” rozpoczynała się w 1989 roku szopka telewizyjna. Czy z dzisiejszej perspektywy „urodzaje”, które przyniósł ów rok, są średnie?

Spełnione marzenia

Wielu w Polsce myśli w ten sposób. Prawica woli obchodzić 4 czerwca 1992 r. jako rocznicę obalenia pierwszego niekomunistycznego rządu Jana Olszewskiego. A poza tym co do reszty społeczeństwa przecież wiadomo, że prawdziwa szynka to była za Gierka, i w ogóle za komuny było sto razy lepiej.

Tymczasem rok 1989 jest jednym z tych cudów naszej historii, które jakby nam umknęły. Wyobraźmy sobie, że w 1984 roku (nie tym od Orwella) powiedzielibyśmy komuś, że za pięć lat system komunistyczny w całej Europie Środkowo-Wschodniej rozsypie się niczym domek z kart. Że za piętnaście lat Polska będzie w NATO, a za dwadzieścia w Unii Europejskiej. Osoba, której byśmy o tym opowiedzieli, powiedziałaby pewnie „panie, pan brał leki dzisiaj?”.

Ówczesne nastroje społeczne najlepiej chyba można streścić cytatem z piosenki Jacka Kaczmarskiego „Przejście Polaków przez Morze Czerwone”. Mistrz śpiewał: „Chyba na zawsze będzie już schowana pod wodą nasza ziemia obiecana”. Społeczeństwo, które przeżyło „karnawał Solidarności” i szok stanu wojennego wydawało się rozbite. Dlatego na wydarzenia 1989 roku należy patrzeć w kategoriach historycznego cudu. Cudu, który mógł prysnąć w skutek jednego fałszywego ruchu. Bo przecież ciągle istniał Związek Radziecki. Ba, istniał także Układ Warszawski. Gdyby w Moskwie faktycznie do władzy doszli „twardogłowi”, niepodległość państw regionu mogłaby prysnąć jak bańka mydlana. Podsumowując, rok 1989 był spełnieniem marzeń kilku pokoleń Polaków. Marzeń, które miały się nigdy nie ziścić, bądź jak mówił na przykład Adam Michnik, ziścić już nie za naszego życia.

No dobrze, mamy tę wyśnioną niepodległość, ale czy ją wykorzystaliśmy? Wiele osób powiada: „komuna upadła, dobrze się stało, ale bałagan teraz jest jeszcze większy niż kiedyś”. Takie myślenie jest jednak niemal w całości błędne. Truizmem byłoby mówienie, że Polska nigdy jeszcze w swej historii nie miała się tak dobrze, jak obecnie. Szynka z okresu Gierka nie umywa się do obecnej. Pod względem jakości życia, możliwości szans rozwojowych obecna Polska dystansuje PRL w każdym calu. Kto nie wierzy, niech sięgnie po stare PRL-owskie filmy i zobaczy, jak się wtedy żyło.

Poprzednia 123 Następna

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.