TK



Na wokandzie: Szkoły bezrobotnych prawników?

metodologia nauczania prawa| Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego| Ministerstwo Sprawiedliwości| Na wokandzie| Uniwersytet Wrocławski| wydział prawa| wykształcenie prawników

włącz czytnik

Ile znaczków dla osadzonego?

Jest kilka przyczyn, dla których kształcenie prawników na polskich uniwersytetach nie odpowiada i nie będzie w przyszłości odpowiadać potrzebom państwa i gospodarki. Część z nich dotyczy samego środowiska akademickiego, inne – struktur organizacyjnych, w których ono funkcjonuje.

Jednym z największych błędów popełnianych dziś przez kadrę wydziałów prawa jest niedostrzeganie zmian, jakie system prawny przeszedł w ciągu ostatnich 25 latach. W skrajnym uproszczeniu – zmiany te sprowadzają się do znacznego zwiększenia liczby przepisów. Brzmi to banalnie, ale kryje się za tym poważny problem. Sfera życia społecznego regulowana prawnie rozszerzyła się znacznie, zwiększyła się też szczegółowość tych regulacji.

W efekcie, o ile jeszcze w latach 80-tych XX w. usiłowanie nauczenia studenta „całego prawa” (włącznie z anegdotyczną ilością znaczków na list przysługujących miesięcznie osadzonemu), mogło być sensowne, to dziś jest to absurdalne. Mimo to trzymamy się tej myśli kurczowo, konstruując programy studiów tak, by jak najwięcej „materiału” udało się w nie upchnąć. Tymczasem mało kto jest w stanie ogarnąć pamięcią całość dzisiejszego systemu prawa i z pewnością nie ta zdolność czyni kogoś dobrym prawnikiem. Nie wspominając już o tym, że tak uzyskana „wiedza” zdezaktualizuje się, zanim jej posiadacz skończy studia. W efekcie, usiłując nauczyć wszystkich wszystkiego, osiągamy tyle, że niektórzy kończąc studia nie wiedzą niczego o niczym, inni zaś wiedzą sporo o różnych przepisach, oraz to jeszcze, że duża część ich wieloletniej nauki nie miała sensu.

Drugim błędem jest zaniedbanie badań nad metodologią nauczania prawa. W krajach anglosaskich półki księgarń uginają się od książek uczących, jak uczyć prawa. W Polsce ich nie ma. Wykładamy i prowadzimy ćwiczenia tak, jak robili to nasi poprzednicy i, co gorsza, wielu z nas jest przekonanych, że to najlepszy albo wręcz jedyny możliwy sposób. Rzesze kandydatów gotowych zapłacić czesne za niestacjonarne studia, a przy tym nieskłonnych czy niezdolnych do formułowania oczekiwań co do jakości nauczania, spowodowały, że w ostatnich dwudziestu latach kształcenie uniwersyteckie niemal zatrzymało się w rozwoju. Nie bez znaczenia jest tu również nadmierna aktywność pozauczelniana wielu nauczycieli akademickich, zabierająca im czas na doskonalenie umiejętności dydaktycznych.

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.