TK



Bratkowski: Może być inaczej. Taniej i mądrzej

administracja publiczna| Bratkowski| Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”| Leszek Ceremużyński| ochrona zdrowia| pacjenci| Regina Herzlinger| Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajmenych| ubezpieczenia społeczne| ubezpieczenia wzajmene| ZUS

włącz czytnik
Bratkowski: Może być inaczej. Taniej i mądrzej
Foto: Wistula, Wikimedia Commons

Podpis pod Raportem jednego z najwybitniejszych kardiologów świata, nieżyjącego już prof. Leszka Ceremużyńskiego, nie zwrócił uwagi. Udział czołowych specjalistów od ubezpieczeń wzajemnych w Polsce też nie pomógł (jeden, prezes Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, Andrzej Wojdyło, też nie żyje). Nie zareagowało ani ministerstwo zdrowia, ani odpowiednia komisja sejmowa, potem nawet opozycja. O administracji służby zdrowia nie mówię. W finansowaniu lecznictwa miało i ma wszystko zostać tak jak jest. 

Tekst Raportu, znany czołówce lekarzy polskch, nie wzbudził zainteresowania odpowiedniego działu w „Gazecie Wyborczej” i nie ukazał się w niej, nawet omówiony tylko. W 2007 r. nie było jeszcze powszechnego dostępu do Internetu i Raport mógł krążyć tylko faxami. Dziś, przy całym pośpiechu historii, odkryłem go w swoim komputerze i podaję do ogólnej wiadomości – na łamach naszej witryny studioopinii.pl. Pierwsza wersja poniższego tekstu powstała przy konsultacji z prof. Ceremużyńskim; ta, którą publikujemy, już po Jego tragicznej śmierci.

Pacjentów nie ma przy stole rozmów. Nie ma ich kto reprezentować. W europejskich demokracjach posłowie reprezentują swoje partie polityczne, a sami nie chorują; ludzi chorych nie wybiera się do parlamentów. Dlatego warto szukać innego punktu wyjścia dla reformy – jest nim interes pacjentów, miejsce między administracją państwową a środowiskiem lekarskim. Z przekonaniem, że trzeba wyłączyć administrację państwową z finansowania i zarządzania ochroną zdrowia.

PiS nie zlikwidowało i PO też nie zlikwidowała kosztownego pośrednika między ZUS-em a służbą zdrowia, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia, choć ZUS obchodził się bez niego długie lata (przed drugą wojną światową nie było nawet centrali systemu ubezpieczeń społecznych powyżej szczebla ubezpieczalni okręgowych, centrali niebywale kosztownej). Związki zawodowe służby zdrowia też nie są zainteresowane reformą; wolą wymuszać podwyżki na państwie. Strajki, uderzające w pacjentów, nie w administrację państwową, wzburzyły ogromną część społeczeństwa i obróciły je przeciw zasadnym oczekiwaniom lekarzy i pielęgniarek – gdy wypadało najpierw zainteresować się rzeczywistym, obecnym rozdziałem środków.

Sekretarzowałem w 2007 r. wiele miesięcy pewnej dość szczególnej grupie roboczej Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” – specjalistów od ubezpieczeń wzajemnych i lekarzy wszystkich poziomów lecznictwa, aż po lekarzy pierwszego kontaktu. Leszek Cremużyński zebrał opinie lekarzy, poczynając od tych właśnie pierwszego kontaktu, a sam opracował część dotyczących standardów. Raport przedstawia, jakie utrzymujemy biurokracje, jak działa „szara strefa” budżetu, czyli fundusze pozabudżetowe, jak obecny system służby zdrowia sam wymusza marnotrawstwo. Dodajmy problemy z refundowaniem wydatków na leki; nie tylko u nas…

Poprzednia 1234 Następna

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.