TK



Na wokandzie: B. Piwnik o największej władzy na ziemi

Barbara Piwnik| FOZZ| Leszek Miller| Minister Sprawiedliwości| niezależność sędziego| niezawisłość sędziowska| sprawy karne| wokanda| zawód sędziego

włącz czytnik
Na wokandzie: B. Piwnik o największej władzy na ziemi

W 22 wydaniu kwartalnika MS "Na wokandzie" o istocie sędziowania, wyzwaniach procesu karnego oraz przygodzie z polityką – rozmowa z sędzią Barbarą Piwnik, od 29 lat orzekającą w sprawach karnych.

– Pani Sędzio, czy wychodząc z sądu po całym dniu orzekania zostawia Pani za sobą uczucia i emocje?

– Nigdy. Sędzia w pracy wprawdzie nie poddaje się emocjom, zachowuje dystans, nie może mieć osobistego stosunku do sprawy, ale wychodząc z sądu nie zamyka w nim spraw. One towarzyszą mu nawet wiele lat po wydaniu wyroku. Orzekanie w sprawach karnych to ciężka praca, w nienajlepszych warunkach, często na gruncie słabo przygotowanego materiału dowodowego. No i z ciągłym ciężarem odpowiedzialności, gdyż nawet drobna w potocznym rozumieniu sprawa, jeśli kończy się uznaniem winy i wyrokiem skazującym choćby na niewielką grzywnę, jest w stanie przekreślić ludzkie marzenia i plany. Sędzia musi mieć świadomość wagi swych decyzji.

– Zdarzają się ponoć sędziowie, którzy boją się je podejmować…

– Nie powinni. W każdej sprawie przychodzi moment, że trzeba coś definitywnie postanowić. Już nie ma ucieczki, np. przez drugie czy trzecie uchylenie wyroku, analizowanie zdarzeń sprzed lat, poprzez ponowne przesłuchiwanie tych samych osób, myślenie: „a może jeszcze coś”. Albo się ma cechy pozwalające na wykonywanie tego zawodu, albo nie.

– Ma Pani opinię surowego sędziego…

– Co to w ogóle znaczy „surowy sędzia”? Sędzia stosuje prawo i uzasadnia swoje decyzje. Poza tym, w sprawach karnych orzeka się często w trzy albo pięć osób. Nawet jeśli Piwnik przewodniczy w sprawie o zabójstwo, to nie Piwnik wydaje wyrok. Piwnik uczestniczy w wydawaniu wyroku. Czy należy rozumieć, że jeśli nie ma zdania odrębnego, to cały skład jest surowy? Nonsens.

– Skąd zatem bierze się przekonanie, formułowane także w mediach, o surowości tego czy innego sędziego?

– Cóż, nieznajomość prawa szkodzi i obywatele – dziennikarze również – nie wiedzą, że sędzia orzeka w pewnych widełkach, uwzględniając wszelkie okoliczności. Z tej niewiedzy rodzą się legendy o rozstrzygnięciach, w których jeden sędzia rzekomo wykazuje łagodność, zaś inny jest surowy. Gdy przeciętny obywatel prawa nie zna, nie czuje go i nie rozumie, a jeszcze z sądu dostaje odpis orzeczenia z błędami, np. pomylonymi nazwiskami, z fragmentami innych, przypadkowo dobranych, mających się nijak do sprawy orzeczeń ściągniętych z internetu, co niestety dziś się zdarza, to co on może sobie pomyśleć o sądzie i jego obiektywizmie?

Poprzednia 1234 Następna

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.