TK



Właściwa miara nierówności

Eurostat| GUS| Jarosław Kuisz| nierówności społeczne| rynek pracy| Thomas Piketty| transformacja| współczynnik Giniego

włącz czytnik

Współczynnik Giniego na poziomie 0 oznacza, że wszyscy mają tyle samo. Współczynnik na poziomie 1 (lub 100) oznacza, że jedna osoba jest w posiadaniu wszystkich zasobów w danej społeczności. Oczywiście żadna z tych form nie występuje realnie. Zawsze mamy do czynienia z pewnymi wartościami pośrednimi. Właśnie ta miara pokazuje, że w Polsce z nierównościami ekonomicznymi nie jest tak źle.

Równość jest dobra

Zanim przejdziemy dalej zastanówmy się przez chwilę, czy nierówności są szkodliwe? W odpowiedzi na to pytanie może nam pomóc lektura książki Kate Pickett i Richarda Wilkinsona „Duch równości”. Autorzy przytaczają w niej setki argumentów na poparcie tezy, że w tych państwach, w których panuje większa równość, wszystkim członkom społeczeństwa żyje się lepiej. Zaobserwowane przez nich tendencje dostrzec można na dziesiątkach płaszczyzn: bardziej równe społeczności to te, w których dłużej się żyje, mniejszy odsetek ludzi siedzi w więzieniach, panuje większe zaufanie społeczne, jest mniejszy odsetek osób otyłych, narkomanów i alkoholików, mniejszy poziom lęku wśród członków społeczeństw i lepsza pozycja kobiet.

Autorzy w swojej analizie nie tylko wzięli pod uwagę konkretne państwa, ale przyglądali się również poszczególnym stanom USA. Porównywali też zmiany w czasie dotyczące wzrostu nierówności i jego związku z negatywnymi zjawiskami społecznymi. W ten sposób Pickett i Wilkinson doszli do wniosku, że nie mają do czynienia tylko z korelacją, ale i z wynikaniem. Wniosek z ich książki jest oczywisty: tak, nierówności są ważne. A właściwie ważna jest równość.

Jeżeli więc stwierdzimy, że zmniejszenie nierówności jest istotne, to należy zastanowić się, jak je mierzyć. Branie pod uwagę współczynnika Giniego liczonego dla dochodów może mylić. Dlaczego?

Polska jest krajem, który ma jeden z najniższych udziałów płac w PKB w Europie. Według danych Komisji Europejskiej za 2012 rok udział płac w PKB wynosił jedynie 46 proc., przy unijnej średniej 58 proc. Za nami byli tylko Litwini, Łotysze i Słowacy. Do tego dochodzi dualny rynek pracy, który bardzo wielu pracowników skazuje na życie w niepewności, bez ubezpieczenia czy płatnego urlopu. Te czynniki z kolei przekładają się na występowanie podobnych negatywnych zjawisk społecznych, co nierówności stricte ekonomiczne, wymieniane przez autorów „Ducha równości”.

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.