Debaty



F. Rymarz: Kontrowersje wokół zasady proporcjonalności wyborów

metoda d’Hondta| Metoda Sainte-Laguë| Ordynacja wyborcza| próg wyborczy| system większościowy| wybory proporcjonalne

włącz czytnik
F. Rymarz: Kontrowersje wokół zasady proporcjonalności wyborów

Jesienne wybory parlamentarne w 2015 r. zwróciły uwagę mediów i wyborców na metodę podziału mandatów w wyborach sejmowych. Zaskoczenie opinii publicznej wzbudziły paradoksy: jedna z kandydatek mająca ponad 75 tysięcy głosów poparcia nie uzyskała mandatu poselskiego, drugi kandydat w innym okręgu wyborczym i z innej partyjnej listy, który otrzymał jedynie ponad tysiąc głosów, taki mandat otrzymał? Pojawiły się zarzuty niesprawiedliwości proporcjonalnego systemu podziału mandatów, a nawet jego sprzeczności z Konstytucją? Skutki takie wywołał brak zrozumienia istoty konstytucyjnej zasady proporcjonalności wyborów i jej ustawowego dookreślenia.

Przyznać trzeba, że zasada proporcjonalności wyborów stwarza pewne problemy społeczne, logiczne i konstytucyjne, bowiem, mimo swej nazwy niewiele ma ona wspólnego z matematycznie rozumianą proporcjonalnością. Konstytucje z reguły ustanawiają zasadę proporcjonalności bez zdefiniowania jej treści, pozostawiając określenie jej elementów ustawodawcy zwykłemu. Jak słusznie zauważają przedstawiciele nauk ścisłych tzw. metody „dzielnikowe” występujące w proporcjonalnym systemie wyborczym, w sytuacji, gdy występuje trzy lub więcej partii, w pewnych warunkach prowadzą do paradoksalnych sytuacji: „Zmieniając metody można, pozostając ciągle w obrębie ordynacji proporcjonalnych, wzmacniać lub osłabiać poszczególne partie?”. Wybór systemu rozdzielania mandatów ma istotne znaczenie polityczne i jest dokonywany w drodze ustawy. Przesłankami tego wyboru jest osiągnięcie zakładanych celów: budowania stabilnej koalicji politycznej w parlamencie, przeciwdziałania nadmiernemu rozdrobnieniu parlamentu, uzyskania jego efektywności przy dążeniu do jak najlepszej reprezentatywności.  Przyjęcie jednego z europejskich systemów podziału mandatów poselskich, nie pozostaje na ogół w sprzeczności z konstytucyjną zasadą proporcjonalności, bowiem właśnie Konstytucja ją ogólnie ustanawia, ale wątpliwości społeczne może budzić sposób dookreślenia tej metody w ustawach. Ustawodawca zwykły nie powinien mieć w tym zbyt dużej swobody i powinien dążyć do możliwej zgodności zasady proporcjonalności z innym konstytucyjnymi zasadami. Jest to jednak problem międzynarodowy i niema takiego systemu podziału mandatów, który w pełni zadowalałby obywatelskie poczucie sprawiedliwości.

Podnieść również należy, że zasada proporcjonalności w wyborach do Sejmu uderza w inną, bardziej uniwersalną konstytucyjną zasadę równości wyborów, odnoszącą się do czynnego i biernego prawa wyborczego. Równość wyborów, w ogólności wymaga by każdy wyborca dysponował tylko jednym głosem oraz zachowania równej siły głosu każdego wyborcy. Zasada równości odnosi się również do biernego prawa wyborczego i domaga się przestrzegania zasady „równości szans”. Takiemu poczuciu zasady równości przeczy niekiedy zasada proporcjonalności z charakterystycznymi dla niej, czasem dowolnymi, zróżnicowaniami i preferencjami, chociaż wyjątkowo możliwe są niewielkie odstępstwa od ścisłego przestrzegania zasady równości.

Poprzednia 123 Następna

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.