Publicystyka



Młodzi zbędni w czyjej służbie?

11 Listopada| bezrobocie| Eurostat| faszyzm| kibole| Marsz Niepodległości| NEET| Stefan Czarnowski| Teresa Piotrowska| Witold Tumanowicz

włącz czytnik

Z najnowszych (sierpień 2014) badań CBOS O szansach młodych we współczesnej Polsce wynika, że owe szanse maleją, zmniejsza je: brak pracy, niskie płace, niestabilność zatrudnienia oraz konieczność podejmowania pracy poniżej kwalifikacji. Połowa badanych jest zdania, że młodzi ludzie mają obecnie mniejsze szanse na odniesienie sukcesu niż ich rówieśnicy dwadzieścia lat temu. Zjawisko kolektywnego awansu charakterystycznego dla minionych dekad zaczyna być zastępowane przez zjawisko kolektywnej degradacji – uważa prof. Krystyna Szafraniec, autorka rządowego raportu o sytuacji młodzieży.

Można zaryzykować twierdzenie, że obecnie za naszym zbiorowym przyzwoleniem kształtuje się grupa młodych, zbędnych. O podobnym zjawisku pisał nasz wybitny socjolog Stefan Czarnowski we wspomnianym na wstępie eseju Ludzie zbędni w służbie przemocy. („Studia z historii myśli i ruchów społecznych”. Dzieła, tom II, s.186, PWN Warszawa 1956) Autor nawiązuje do zwycięstwa faszyzmu w 1933 r. i wskazuje na jeden z bardzo ważnych czynników, który do tego doprowadził – na istnienie marginesu społecznego () tj. dostatecznej liczby jednostek zdeklasowanych, nie mających określonego społecznego statusu z punktu widzenia produkcji materialnej i intelektualnej uważanych za zbędnych i za takich uważający się, () obejmuje jednostki i całe grupyobejmuje włóczęgów, ludzi żyjących z dorywczej pracy () zawodowych przestępców (). Ale podkreśla: Mieszczą się na marginesie () także ludzi uczciwi, któryz jakichkolwiek powodównie znajdują sobie miejsca na świecie: a więc zarówno młodzież z rodzin robotniczych daremnie poszukująca zatrudnienia, jak i drobnomieszczańscy dyplomanci szkół wyższych niewiedzący co począć ze swoimi dyplomami (). Powstaje w naszych oczach armia wykolejeńców pochodzenia chłopskiego, robotniczego, inteligenckiego; olbrzymi, coraz liczniejszy margines, w coraz wyższej mierze składający się z ludzi młodych, pełnych młodzieńczego temperamentu, a skłonnych do wytwarzania w sobiekompleksu mniejszej wartościi łaknących zaznaczenia się w przeciwieństwie do tych, którzy mają pracę, którzy zarabiają, którzy cieszą się szacunkiem ogółu. Ludzie ci dla faszyzmu potrzebni. Z nich bowiem rekrutuje on swoje bojówki, swoje czarne, brunatne czy też innego koloru koszule. () Ci młodzi zbędni w domu ciężarem i często spotykają się z wymówkami, że nic nie robią. Przyjąć ich do pracy nie chce nikt. Uczyć się, czy douczać nie mają za co, ani gdzie.

W okresach wielkich przemian socjalnych i politycznych – pisał Czarnowski analizując rosnące poparcie dla faszyzmu w Niemczech – znaczenie elementów marginesowych wzmaga się ogromnie w miarę jak z jednej strony następuje ich pomnożenie, a z drugiej – jak są organizowane przez zdolne do tego, rozporządzające środkami materialnymi czynniki, i przetwarzane jak taran do rozbicia ustalonego porządku. Stąd ważny dla nas współczesnych wniosek: niezadowolenie ludzi zbędnych w pewnych okolicznościach może stać się paliwem dla wszelkich ruchów zagrażających istniejącemu systemowi, zagrażających demokracji. Młodzi zbędni jawią się póki co – w służbie zadymy. Jeśli ktoś (a są chętni) wskaże im odpowiedni kierunek, mogą znaleźć się w służbie przemocy.

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.