Publicystyka



W labiryncie demokracji – z teorii w praktykę

Arystoteles| deliberatywna demokracja| demokracja| demokracja socjalistyczna| Edward Łukawer| Leszek Kołakowski| Manifest Komunistyczny| Radosław Markowski

włącz czytnik

Arystoteles w Polityce uzupełnia owe zasady twierdząc, że „[…] pożądane, by prawo władało, aniżeli jeden jakiś spośród obywateli […] bo gdzie prawa nie rządzą, tam nie ma ustroju. Prawo bowiem musi panować na wszystkim […]. Wszystkie ustroje mają trzy części składowe […] Jedną z tych trzech części jest czynnik obradujący nad sprawami państwowymi, drugą czynnik rządzący, trzecią jest czynnik sądzący[3]. [Arystoteles,2000]. W demokracji zatem, jak w każdym innym ustroju musimy być posłuszni władzy i prawom – bo gdzie prawa nie rządzą tam nie ma ustroju. Konstytutywną cechą demokracji jest prawo – prawo jest przymusem. Odwołuję się do pojęcia greckiej demokracji, dlatego właśnie, że to Arystoteles w swym dziele Polityka, w Księdze VI poszukiwał odpowiedzi na pytania: „Jak należy urządzić ustrój demokratyczny? Założeniem jego jest wolność, równość i sprawiedliwość. Trudności w realizowaniu tych zasad[4][Arystoteles, 2000]. Otóż, gdy czytałem książkę Radosława Markowskiego – to z jednej strony widzę i czuję, że „trudności w realizowaniu zasad wolności, równości i sprawiedliwości” nadal pozostają aktualne, tak jak były ponad 2500 lat temu. I to jest główny powód, dla którego warto wracać do dorobku filozofii starożytnych Greków i ich pojmowania demokracji. Z drugiej zaś widzę, że nie na te pytania amerykańscy uczeni, a za nimi autor poszukuje odpowiedzi.

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.