Świat



Kanada skutecznie walczy z biurokracją - cichym zabójcą miejsc pracy

Amerykańskie Stowarzyszenie Producentów (National Association of Manufacturers)| bariery biurokratyczne| Canadian Federation of Independent Business| Fundacja Heritage| Grant Thornton| Kanada| Stephen Harper| The Wall Street Journal| Treasury Board| USA

włącz czytnik

Wartość szkodliwej biurokracji

The Wall Street Journal sparafrazował niedawno tytuł pewnego słynnego „dzieła”, pisząc o biurokracji w „pięćdziesięciu odcieniach czerwieni” (Fifty Shades of Red). Nic dziwnego, że szacunków szkodliwości biurokracji jest wręcz na pęczki. Fundacja Heritage oceniła ostatnio działalność legislacyjną za prezydentury Baracka Obamy. Wyliczyła, że w ciągu ostatnich 6 lat zaczęły w USA obowiązywać aż 184 tzw. „ustawy istotne” (major rules), podczas gdy w takim samym czasie administracja prezydenta Busha młodszego wprowadziła 76 takich praw. Według samych ustawodawców, uśredniony koszt major rules autorstwa rządu Obamy wynosi 80 mld dolarów rocznie, podczas gdy koszt wynikający z „istotnych ustaw” George’a W. Busha wynosił niecałe 31 mld dolarów.

 

W urzędowej nomenklaturze amerykańskiej przepisy prawa uzyskują rangę „major” rule, jeśli: (1) ich roczny wpływ na gospodarkę przekracza 100 mln dolarów, przepisy powodują (2) „istotny” wzrost kosztów lub cen dla konsumentów, poszczególnych branż, instytucji federalnych, stanowych lub lokalnych albo regionów geograficznych, mają (3) niekorzystny wpływ na konkurencję, zatrudnienie, inwestycje, wydajność, innowacyjność, a także na zdolność firm działających w USA do konkurowania na rynku wewnętrznym i rynkach zagranicznych z ich zagranicznymi odpowiednikami.

 

Analiz tego rodzaju nie należy oczywiście rozumieć dosłownie, ponieważ nikt nie postuluje zredukowania biurokracji do zera. Teza przebijająca z każdej strony cytowanych raportów mówi natomiast o wielkiej przesadzie w rozmiarach regulacji i braku samokontroli po stronie prawodawców i władzy wykonawczej. Więcej prawa uchwalanego bez wiedzy, namysłu i nierozważnie, to wyższe koszty i mniejsze płace i zyski. Słabość takich opracowań polega zaś głównie na tym, że nie odnoszą się ani słowem do pytania, jakie są uzasadnione (dopuszczalne) rozmiary biurokracji?

Tzw. przeciętny zjadacz chleba nie rozumie niestety, że to on jest głównym płatnikiem łożącym z podatków i składek na ekscesy biurokratyczne. Dlatego też obóz zwolenników sieczki prawnej na każdą okazję nakrywa niestety czapkami tych nielicznych, którzy twierdzą, że wprawdzie dekalog dziś już nie wystarcza, ale prawo na każdą, nawet najbardziej byle jaką okazję, to aberracja. Zwolenników rozpoczęcia szerokich procesów melioracyjnych, czyli procesu osuszania trzęsawiska regulacyjnego w gospodarce jest więc nadal o wiele za mało.

Świat

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze


darotob | 04-07-15 18:17
Czy to dobre czy zle okaze sie za 5 lat. A tak na marginesie, Kanadyjczycy wcale nie sa na 100% przekonani ze to dobre rowiazanie. W samej ustawie zostawili osbie furtke:
No regulation is invalid by reason only of a failure to comply with this Act. Nic dodac nic ujac. Wrocmy do tematu za 5 lat kiedy nastapi ocena czy zdale egzamin - w Kanadzie.