TK
Peryferyjność – wyzwanie czy fatum?
dialog społeczny| dryf rowojowy| Europa| Jobbik| klientelizm| Michał Boni| model polaryzacyjno-dyfuzyjny| państwo| peryferyjność| republikanizm| Robert Putnam| Smer| teoria rządzenia| Tomasz Zarycki
włącz czytnikTeoria rządzenia funkcjonująca w każdym z krajów jest czymś w rodzaju „samowiedzy państwa”. I choć metafory porównujące państwo do osoby są szczególnie zwodnicze, to jeżeli mówimy dziś często o gospodarce czy społeczeństwie opartym na wiedzy, to pojęcie „samowiedzy” jest przede wszystkim opisem wiedzy, którą dysponuje polityka. Wiedzy rozproszonej w instytucjach kształtujących decyzje państwowe. Co więcej – taką samowiedzę możemy zredukować do tej części, która jest „komunikowalna” i „komunikowana”, bo tylko taka może stanowić podstawę obowiązującej różne podmioty teorii rządzenia. Jeżeli zatem premier posiada pewien zespół przekonań i informacji o państwie, ale nie komunikuje go nawet najbliższemu gronu współpracowników, to taka „wiedza” nie będzie elementem teorii rządzenia w rozumieniu, którym się tu posłużyłem.
Rdzeń teorii rządzenia
Rdzeniem tak rozumianej teorii rządzenia jest definicja sytuacji, w jakiej znajduje się państwo i jego władze. Przez lata problem ten rozstrzygał paradygmat „transformacji” i dostosowania do struktur Zachodu. Przede wszystkim – Unii Europejskiej. Rozmaite podmioty publiczne czuły się zobowiązane przede wszystkim do wykonania zadań z zakresu „dostosowania” się do tak czy inaczej formułowanej agendy zewnętrznej. Istniały też – trzeba to powiedzieć wyraźnie – pewne projekty endogeniczne: skoncentrowane przede wszystkim na sprawności rządzenia (reforma Centrum z roku 1997) oraz decentralizacji (reformy gminna 1990 i wojewódzko-powiatowa 1998 r. oraz program miejski z lat 1993-1997). Nawet one jednak nie odwoływały się do innego niż „transformacyjny” rdzenia teoretycznego.
Po roku 2003, w którym opinią publiczną wstrząsnęły głośne skandale korupcyjne badane przez prokuraturę bądź sejmowe komisje śledcze, wydawało się, że rdzeniem teorii rządzenia może stać się naprawa państwa. Jednak wydarzenia polityczne, które miały miejsce po roku 2005, a szczególnie po 2007 – przesądziły, że punktem odniesienia nie stał się ani program naprawy państwa, ani żaden inny ogólniejszy projekt. Powrócono zatem do modelu zmodyfikowanej agendy zewnętrznej i dostosowano strategie publiczne do koncepcji możliwie pełnego wykorzystania środków europejskich. Umieszczenie w rdzeniu teorii rządzenia kwestii, którą dla wygody nazwę tu Współczynnikiem Absorbcji, okazało się bardzo wygodne.
Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.
Artykuły powiązane
Wykład prof. Hausnera w Trybunale Konstytucyjnym
Wizja liberalnej polityki społecznej
Skalski: : Nie o take Polskie?
Biuletyn Kompas - O stanie demokracji przedstawicielskiej w Polsce w przededniu maratonu wyborczego
Kiedy wolność ma znikomą szkodliwość społeczną?
Stan globalnej wioski
Na co wymienić demokrację?
Unia Europejska jako wspólnota wartości
Wzrost gospodarczy w Polsce jest bardziej stabilny niż w innych państwach regionu
Uprawianie demokracji
Załączniki
Komentarze
Polecane
-
Oświadczenie Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego
Andrzej Rzepliński -
Kaczorowski: Mitteleuropa po triumfie Trumpa
Aleksander Kaczorowski -
Piotrowski: Trybunał Konstytucyjny na straży wolnych wyborów i podstaw demokracji
Ryszard Piotrowski -
Prawnicy wobec sytuacji Trybunału Konstytucyjnego, badania i ankieta
Kamil Stępniak -
Skotnicka-Illasiewicz: Młodzież wobec Unii w niespokojnych czasach
Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz
Najczęściej czytane
-
O naszym sądownictwie
Jan Cipiur -
Przepraszam, to niemal oszustwo
Stefan Bratkowski -
iACTA alea est
Magdalena Jungnikiel -
TK oddalił wniosek Lecha Kaczyńskiego dotyczący obywatelstwa polskiego
Redakcja -
Adwokat o reformie wymiaru sprawiedliwości
Rafał Dębowski
Brak komentarzy.