Debaty



Cezary Wójcik: Między euro a złotówką

Cezary Wójcik| ERM2| euro| Euroland| NBP| rynki finansowe| sektor bankowy| Słowacja| traktat z Maastricht

włącz czytnik

Czy w przypadku Polski przystąpienie do mechanizmu ERM2 i związane z tym usztywnienie kursu nie byłoby niekorzystne?

Usztywnienie kursu zawsze wiąże się ze wzrostem ryzyka, zwłaszcza kiedy trzeba bronić ustalonego pasma wahań. Generalnie jednak nie wydaje mi się, żeby było to jakieś poważne zagrożenie. Pod pewnymi warunkami polska gospodarka jest w stanie dość stabilnie funkcjonować w ramach systemu ERM2 przez wymagany okres dwóch lat.

Jakie to warunki?

Pierwszy jest taki, że przed wejściem do systemu ERM2 trzeba dokonać konsolidacji fiskalnej albo stworzyć jej stabilną ścieżkę. Chodzi o to, by nie zaskakiwać rynków finansowych. Drugi warunek polega na tym, że przed wejściem do systemu ERM2 należy zmienić Konstytucję. Gdybyśmy próbowali to robić już będąc w ERM2, to niepewność polityczna z tym związana mogłaby wpływać negatywnie na kurs walutowy.

Wytyczenie ścieżki wejścia do strefy euro razem z nakreśleniem programu reform pozwoliłoby ograniczyć niepewność, a zatem również pole do spekulacji na złotym?

Tak. Wszystko, co może zwiększać niepewność inwestorów odnośnie wypełnienia przez Polskę poszczególnych kryteriów przystąpienia do strefy euro może także wywoływać niebezpieczne spekulacje. Jeżeli jednak dokona się wcześniej odpowiednich zmian i przygotowań, w tym ustali się jasny harmonogram dojścia do Eurolandu, to nie sądzę, żebyśmy byli jakoś specjalnie czymkolwiek zaskakiwani.

Dążenie do spełnienia kryteriów konwergencji nominalnej, zwłaszcza kryterium inflacyjnego, nie wpłynie ujemnie na tempo konwergencji realnej Polski względem strefy euro, tj. dynamikę naszego wzrostu PKB?

To temat od dawna dyskutowany, ale w obecnym stadium rozwoju naszej gospodarki ryzyko z tym związane jest już niewielkie. Główną podstawą wątpliwości był tzw. efekt Samuelsona-Balassy, który mógłby przekładać się na nadmierną inflację o charakterze równowagi i wywierać tym samym negatywny wpływ na spełnienie kryterium inflacyjnego czy kryterium kursowego. Ale wydaje się, że dzisiaj efekt Samuelsona-Balassy jest bardzo mały albo zupełnie nieistotny, więc nie widzę zagrożeń z tej strony.

Na ile prawdopodobne jest, że kłopoty strefy euro powtórzą się w przyszłości? Czy zmiany instytucjonalne, które mają obecnie miejsce w Eurolandzie, zapewnią mu stabilność?

Debaty

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.