Publicystyka



Prof. J. W. Adamowski: Media do wynajęcia

dziennikarstwo| dziennikarze| Janusz W. Adamowski| media| media publiczne| tabloidyzacja mediów

włącz czytnik

Młode zabójczynie…

To epatowanie sensacją w najgorszym stylu. Co więcej, widać wyraźnie, że tabloidyzacja dotyka świata polityki. Kiedyś polityk był poważnym facetem, nie szokował świńskim łbem albo czymś tego rodzaju.

Przecież widzimy, że polityk niepoważny długo nie pociągnie, może raz uda mu się wskoczyć do Sejmu, ale potem się topi.

Ostatnie dni wyraźnie to pokazały – polityk, który sięga po tego typu metody, właściwie znika z systemu politycznego, walczy o przetrwanie. Tylko obawiam się, że inni wciąż będą mieli złudzenie, że epatowanie sensacyjnością pomaga w karierze. Proszę bardzo, jest już następny polityk, który epatuje agresywnością, brutalnym językiem i który jest na fali wznoszącej. Czytuję czasami jego felietony w „Angorze”, ich zasada jest prosta: epatować, skandalizować, poruszać.

Bo nieważne, czy mówią dobrze czy źle, byleby mówili. Ale czy w ten sposób można coś zbudować?

Czegoś porządnego nie można. Ale nasz świat polityki, zwłaszcza ekstrema, żyje chwilą obecną.

Denerwuje pana zaangażowanie polityczne mediów? Otwierając gazetę czy wybierając program w TV, po pięciu minutach będzie pan wiedział, co pan wybrał. Nie szukając nagłówka. Przeszkadza to panu?

Generalnie polityzacja mediów i mediatyzacja polityki to zjawiska normalne, wszędzie na świecie media w jakiś sposób są uwikłane w politykę, zawsze tak było. Szczerze mówiąc, mnie to nie przeszkadza, byleby nie było zbyt głębokie ani zbyt tandetne.

U zarania mediów mieliśmy bardzo wyraźny podział – na journal d’information, pismo zawierające informacje, i journal d’opinion, czyli gazetę opinii. Ten podział był wyraźny, dzienniki miały za zadanie informować, a tygodniki, miesięczniki – poszerzać, tłumaczyć. Dzisiaj to się zatarło.

I takich naprawdę poważnych, opiniotwórczych mediów jest coraz mniej. Zresztą widać, jak dramatycznie spadają nakłady tygodników opinii. Oczywiście można powiedzieć, że następuje migracja do internetowych wersji tych tygodników, ale ona nie kompensuje spadku sprzedaży.

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.