Publicystyka



Korupcja – historia naturalna

agent Tomek| CBA| demokracja| gmina| korupcja| PRL| samorządy terytorialne| wójt| wybory samorządowe

włącz czytnik

Wszyscy na tym zarabiali… tylko SPHW padło.

Może przykład. Moja Matka obchodziła imieniny 15 maja. Zawsze przychodził tłum przyjaciół, było miło i przyjemnie, a tu jesienią w łazience Mamy wysiadł dolnospłuk… łaziliśmy po sklepach, po budowach (jak w „Alternatywach”), zapisywałem się do kolejek. Ani jeden dolnospłuk nie pojawił się w sklepach przez pół roku, a tu imieniny Matki coraz bliżej :) Wiaderkiem też można się posługiwać, ale przecież przy gościach nie przystoi. Mama zaczyna więc ze mną negocjować, czy nie wykorzystałbym swoich chodów w SPHW i nie skombinowałbym jej jednego dolnospłuka. Udałem się więc do doradców samego prezesa SPHW ale Ci, zapewniając mnie o swojej przychylności bezradnie rozłożyli ręce obiecując, że w swojej nadal nieustającej przychylności w tej sprawie zwrócą się do Ministra Handlu Wewnętrznego, bo on może gdzieś w magazynach PRL-u znajdzie urządzenie niezbędne do organizacji imienin nadchodzącego 15 maja.

Po kilku dniach telefon… miły głos sekretarki Ministra Handlu Wewnętrznego i wiadomość, że niestety w ich magazynach nie ma ani jednego dolnospłuka ale Ona wie, że sprawa jest ważna, więc przekazuje sprawę do Ministra Handlu Zagranicznego, bo być może Pan Minister wycofa jeden egzemplarz dolnospłuka z eksportu i przekaże go dla mojej Mamusi. No i stało się!

Telefon z SPHW, że dzwonili z Ministerstwa Handlu Wewnętrznego, że Ministerstwo Handlu Zagranicznego przekazało im jeden dolnospłuk, i że jest do natychmiastowego odebrania w sklepie sportowym SPHW na Kamionku. Pojechałem tam, zapłaciłem jakąś śmiesznie niską sumę i wyrażam zdziwienie, że dolnospłuk, i że sklep sportowy, a kierownik sklepu sportowego SPHW patrzy na mnie jak na jakie naiwne dziecko i mówi, jakbyś Pan go chciał kupić w sklepie z dolnospłukami, to by go Panu zarekwirował Komitet Kolejkowy sklepu SPHW z dolnospłukami i pańskiej Mamie zostałoby wiaderko na imieniny.

O imieninach mojej Mamy wiedziała już cała kolejka ludzi dobrej woli.

Zakończenie historii dolnospłuka (czy spłuku?) też zabawne. Zaraz po udanych imieninach pojechałem do Genewy i tam spacerujący ze mną genewski polonus pyta: a jak tam w Polsce, opowiedz jakiś przykład. Więc opowiadam całą historię, skończyłem… a on jakby oczekiwał dalszych wyjaśnień, więc w końcu pyta: – w takiej głupiej sprawie do Ministra, nie mogłeś pójść do innego sklepu? Wszystko się od tamtego czasu w Polsce zmieniło, tylko mój wnuk dzisiaj na tę opowieść wzrusza ramionami i pyta “nie mogłeś pójść do innego sklepu?”

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.