Publicystyka



Korupcja – historia naturalna

agent Tomek| CBA| demokracja| gmina| korupcja| PRL| samorządy terytorialne| wójt| wybory samorządowe

włącz czytnik

Dzisiaj ciśnie mnie moralna gula, bo przecież tkwiłem w tym skorumpowanym świecie, a cała moja bohaterskość polegała na tym, że w tym nie uczestniczyłem, to znaczy, że nie brałem i nie dawałem; ale jednak uczestniczyłem, bo tam byłem, a nawet skorzystałem, bo dolnospłuk działa nadal. Raz złapałem “za rękę” dwóch kolegów z mojej firmy na braniu i po dwóch tygodniach wyleciałem z oskarżeniem że wziąłem. Nie było jak się tłumaczyć, nie było łatwo się wówczas przeciwstawić.

800 sklepów SPHW w jednej zorganizowanej sieci z całym systemem logistycznym i kompletna plajta – co dzisiaj jest pożywką dla PR polityków z niezadowolonego elektoratu (tyle miejsc pracy), ale mnie (którym to obejrzał od środka) kompletnie to nie dziwi. Na korupcję systemową, paraliżującą całe otoczenie mam do dziś ostre uczulenie.

Mnie willa CBA w Kazimierzu ani działki na Helu czy Mazurach nie wzruszają, nawet jeśli byłaby to prawda, bo korupcja, która dzisiaj toczy i niszczy wszystko, jest gdzie indziej. Jest w samorządach!

Dzisiaj nie mam już związków z handlem, od dawna zajmuję się rozwojem lokalnym. Po pierwszych wolnych wyborach, pierwszych wspaniałych kadencjach tworzącego się samorządu lat 90 -tych, idei zostało niewiele. Wielkie miasta, przez mnogość organizacji pozarządowych, bliskości prasy, przede wszystkim tej opozycyjnej, ograniczają urzędniczą samowolę, zwiększają przejrzystość działań, ograniczają możliwe działania korupcyjne.

Gorzej w zapyziałymi samorządami “w terenie”! Jeśli trafiam do powiatu, a w powiecie do działu strategii, rozwoju i wykorzystania środków unijnych a tam jedna Pani Kasia, która coś wie, a poza nią: kierownikiem były wójt, który przez wybory nie przeszedł bo pił (i pije nadal) a wicekierownikami asystent byłego posła ale nadal wpływowego i aktualna żona lokalnego byłego przewodniczącego lokalnej partii (który brał) a kolegą zza biurka jeszcze ktoś z podobnego rozdania i jeszcze jakaś sekretarka, a nikt nic nie potrafi i nie może się porozumieć w obcym języku, to z tego wniosek tylko taki, że w tym samorządzie panuje przekonanie, że rozwój się robi sam. Tak samo zresztą jak powodzie, więc w Sztabie Antykryzysowym podobny zestaw obywateli nie tyle zasłużonych, co bez kwalifikacji… a jeszcze oświata, kultura, ochrona środowiska i kilka innych, mało dla lokalnego rozwoju ważnych wydziałów, by można było prowadzić “odpowiednią(dzialną)” politykę personalną. A gdzie CBA?

Publicystyka

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.