TK



András Lánczi: Konserwatywna odnowa Węgier

András Lánczi| David Cameron| Fidesz| konserwatyzm| neokonserwatyzm| Viktor Orbán| Węgry

włącz czytnik

Konserwatywna rewolucja?

W pewnym sensie. Zresztą, w przededniu swojego zwycięstwa wyborczego w 2010 roku lider Fideszu zapowiadał rewolucję. I kiedy jego partia wygrała większością dwóch trzecich głosów, było jasne, że Węgrzy opowiedzieli się za radykalną zmianą. Ale nie jest to rewolucja chaotyczna, wbrew prawu. A wszystkie wprowadzane rozwiązania są zgodne z konstytucją.

Ale konstytucją zaprojektowaną przez Viktora Orbána.

Na polu międzynarodowym, zwłaszcza po stronie lewicy, pojawił się krzyk, że działania Orbána to zamach na demokrację, a nawet łamanie praw człowieka. To nie jest prawda. Krytyka z ust Unii Europejskiej czy z wnętrza Węgier może być uzasadniona, ale tylko jeśli na reformy Fideszu spojrzy się z punktu widzenia polityki opiekuńczej państwa.

Rzeczywiście, Węgry mają coraz mniej funduszy, żeby mocno subsydiować sferę edukacji czy zdrowia. Ale Fidesz jest w trakcie heroicznej walki o uzdrowienie finansów publicznych. Nie zapominajmy, że jeszcze dwa lata temu Węgry były tak zadłużone jak Grecja. Całość długu publicznego i zadłużenia obywateli w obcych walutach wynosiła ponad 140 proc. PKB! Dzisiaj – w przeciwieństwie do Grecji – Węgry wychodzą na prostą i nie ma zamieszek społecznych. Choć oczywiście wciąż brakuje nam ekonomicznej pary.

Uważa pan, że konserwatyści podołają rozwiązaniu problemów – i Węgier, i całej Europy?

Patrząc na Davida Camerona i jego partię dochodzę do wniosku, że współczesny konserwatyzm może mieć polityczny wpływ jedynie jako zarys ideologiczny. Nie jest możliwe rządzenie przy pomocy jego czystej formy. Bardziej chodzi o opakowanie, w którym znajdą się pomysły z prawa i z lewa, liberalne, konserwatywne czy socjalistyczne. Polityka polega na pożyczaniu idei.

Świat

Zawartość i treści prezentowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny nie przedstawiają oficjalnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego.

 
 
 

Załączniki

Brak załączników do artykułu.

 
 
 

Komentarze

Brak komentarzy.